Krajobraz po

Między nami rozciąga się krajobraz niepodobny zupełnie do niczego. Jakby nieporozumienie przybrało kształt powykrzywianych drzew bez liści, rosnących na za dużych pagórach, z domami przytulonymi do zboczy. Jadę pociągiem na Wschód. Za każdym razem kiedy dzwonisz – modlę się o kolejny oddech. Każdego dnia kiedy nie dzwonisz – modlę się o śmierć, która właśnie wtedyCzytaj dalej „Krajobraz po”

Patrząc w okna hotelu Qubus

Palę na balkonie i patrzę na hotelowych gości, którzy nieświadomi mojego istnienia, przechadzają się nago po pokoju z turbanami z ręczników na głowach. Ich wierne ciała, w tym jednym momencie – nierozerwalnie razem, składają się na dziwny obraz, tak że nawet Hopper mógłby umieścić ich we dwójkę w jednym malarskim kadrze. A może tylko transponujęCzytaj dalej „Patrząc w okna hotelu Qubus”

Stara książka i morze

Kiedyś zaczęłam pisać książkę. Akcja toczyła się głównie w Wiedniu, potem przeniosła na Florydę, żeby zakończyć się w Hawanie, a dokładniej – urwać nagle, w pół zdania. Dzisiaj zastanawiam się, o którym mieście chciałabym pisać, o jakich ludziach, na jaki temat. Nie przychodzi mi na myśl nic bardziej odkrywczego niż skłonność do ucieczki przed zawiązywaniemCzytaj dalej „Stara książka i morze”

Oderwani

Jesteśmy dorośli, oderwani, wprawdzie od byle jakich, ale oswojonych rzeczwistości M4 albo chociaż naszych rodzin, sklejonych kilka dekad temu, jakby w pośpiechu. Nasze oderwanie też jest trochę niedorobione, ani nie przebiegało etapami, ani nie było żadnym przełomem. Tylko dziwimy się nagle, że wszechświat ni stąd, ni zowąd przywalił nam swoim zimnem. M4 zamieniło się naCzytaj dalej „Oderwani”